Kiedy myślimy o secesji w kontekście Czech, pierwszym skojarzeniem najczęściej jest Alfons Mucha – malarz, artysta grafik i projektant przedmiotów użytkowych, a wreszcie rzeźbiarz, którego prace zna cały świat. Mało kiedy jednak i przez niewielu wspominany jest Felix Jenewein, który żył w latach 1857 – 1905; również malarz i grafik, ale także dekorator i ilustrator, a przede wszystkim – wielki outsider.
Julianna Awdiejewa. Dojrzały porządek [Firkušný 2025 2/4]
Drugi koncert festiwalowy to recital Julianny Awdiejewej, która podobnie jak Lisiecki, wybrała program wymagający ogromnej siły i wytrzymałości – to w tym przypadku wybór z cyklu 24 preludiów i fug op. 87 Dmitrija Szostakowicza. To monumentalne dzieło, które uważane jest za jedno z największych wyzwań dla wykonawców – zagranie całości zajmuje ponad dwie i pół godziny. Awdiejewa zapowiadając swój festiwalowy program, wskazała iż zdecydowała się na wykonanie tego właśnie dzieła Szostakowicza ze względu na przypadającą w tym roku 50-tą rocznicę jego śmierci.
Jan Lisiecki. Wyczerpująca doskonałość [Firkušný 2025 1/4]
Tegoroczną edycję Festuwalu Rudolfa Firkušného zainaugurował koncert Jana Lisieckiego, kanadyjskiego pianisty polskiego pochodzenia, w tym roku obchodzącego trzydzieste urodziny i mającego na swoim koncie gwiazdorską karierę, w ramach której grywa – jak czytamy na stronach NIFC – ponad 100 koncertów rocznie.
Idomeneo. Opera, dla której współczesność to szansa
Nie lubię „Idomeneusza, króla Krety”. Nie lubię osiemnastowiecznego uwielbienia dla konwencji greckiej tragedii. Wreszcie, nie lubię znakomitej większości współczesnych inscenizacji operowych. Calixto Bieito to natomiast reżyser-radykał, którego pomysły są swego rodzaju loterią – nigdy nie wiadomo, na co się trafi; czy obróci klasyczną operę jedynie w żart, czy może w absurd? W przypadku „Idomeneo”, którego drugą premierę oglądałam w Operze Narodowej w Pradze 28 września, czekało na mnie bardzo wiele burzących stereotypy zaskoczeń.
Luková. Warto ocalić przeszłość
Opuszczony kościół św. Jerzego we wsi Luková niedaleko Manětína w Czechach znany jest przede wszystkim z instalacji „Má mysl” Jakuba Hadravy. Praca dyplomowa artysty z Pilzna przyciąga turystów z całego świata, jednak historia tego miejsca to znacznie więcej. To przede wszystkim zapis starań maleńkiej społeczności o ocalenie swojego dziedzictwa, które choć zdaniem wielu współczesnych nie jest warte zachodu i łatwiej byłoby pozwolić mu zrównać się z ziemią, dla mieszkańców Lukové stanowi kwestię tożsamościową.




